sobota, 18 października 2008

Taki sobie dzień

Jestem. A jakże!
Środa - ciężki dzień. Czwartek, piątek - ciągłe urwanie głowy. Przepracowałem się. Myślałem, że dziś popracuję spokojnie trochę a potem relaks. Nic z tego. Umówiłem się dziś z koleżanką Jagodą na wyprawę do lasu na grzybobranie. Pojechaliśmy do Jaworza i tam ruszyliśmy w las. Długo żeśmy szli to tu, to tam. W lesie był wyręb drzew, więc trzeba było ostrożnie chodzić, zwłaszcza, że było jeszcze ślisko na szlakach. Znalazłem 5 grzybów. Jagoda cztery. W sumie... weszliśmy na Błatnią. Niezła wyprawa. Nie byłem na to przygotowany, ale było ciekawie. Kawałek drogi jest. Na miejscu obiad (grzana kiełbasa, chleb i herbata z cytryną). Powrót innym szlakiem. Wróciłem do biura dokończyć pracę. To kolejne "niespodziankowe" wyjście w góry tego roku. Mam nadzieję, że chociaż raz jeszcze udam się tego roku w las. Całkiem przyjemnie. A odpoczynek? Odpoczywać będę na emeryturze hahaha :)

Brak komentarzy: