piątek, 17 października 2008

"Było nas trzech, w każdym z nas inna krew" - o Mędrcach ze Wschodu i Mędrcu z Polski.

Sejm dziś uradził, iż nie uzna święta Trzech Króli (6. stycznia) dniem wolnym od pracy. Warto przy tym zaznaczyć, iż owo święto - jedno z pierwszych ustanowionych przez Kościół: na Wschodzie w III w., na Zachodzie w IV w. - było w Polsce dniem wolnym od pracy do 16. listopada 1960 r (zniesione dekretem Władysława Gomułki).
Obecnie w święto Trzech Króli do pracy nie idą ludzie mieszkający w: Niemczech, Grecji, Hiszpanii, Włoszech, Austrii, a także w takich "laickich" krajach jak Szwecja i Finlandia.

Trzech Króli to właściwie Trzech Mędrców lub też Trzech Magów, którzy złożyli pokłon narodzonemu Zbawicielowi (Mt 2, 1-12). Tradycja nadaje im imiona: Kacper, Melchior i Balthazar. Dlaczego trzech, skoro w Biblii nie pisze, ilu ich było? Na katakumbowych malowidłach jest ich najczęściej trzech, ale gdzieniegdzie jest ich 2, 4, 6. Kościoły: Syryjski, Ormiański i Koptyjski uznają, iż mędrców było dwunastu (tak jak 12 apostołów, 12 plemion Izraela). Orygenes w III w. uznał, iż mędrców musiało być trzech, bo złożyli Jezusowi trzy dary: złoto, kadzidło i mirrę. Pozostaje jeszcze jedna kwestia: kiedy złożyli ów pokłon Jezusowi. Przecież szli za Gwiazdą "ze wschodu" ileś dni, a może tygodni, miesięcy. Zgodnie ze słowami św. Mateusza Mędrcy "weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon.". Tak więc Mędrcy nie mogli złożyć pokłonu w dniu narodzin Jezusa lub niedługo po nich. Herod kazał pozabijać wszystkie dzieci w wieku do dwóch lat, co mogłoby wskazywać na to, iż od Bożego Narodzenia do przybycia Mędrców minęło właśnie tyle czasu.
Od XVIII w. przyjął się (w Polsce i Niemczech) zwyczaj święcenia kredy, którą w święto Trzech Króli zapisywano na drzwiach domu litery K+M+B (C+M+B) oraz bieżącą datę, co często błędnie jest odczytywane jako imiona Mędrców. CMB to Christus Mansionem Benedicat (co oznacza: Niech Chrystus błogosławi temu domowi) lub Chrystus Mieszkanie Błogosławi.

A Mędrzec z Polski?
Podczas szczytu Unii Europejskiej w dniach 15-16 października 2008 r. udało się premierowi Tuskowi przeforsować kandydaturę Lecha Wałęsy do tzw Grupy Refleksyjnej (zwanej potocznie "Radą Mędrców"). Jest to organ, który ma za zadanie określić problemy, które mogą dotknąć Unię do roku 2030. Głównym przeciwnikiem zgłoszenia Lecha Wałęsy do owej Grupy był (i jest) prezydent Lech Kaczyński (chodzi o domniemaną współpracę Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa w latach '70). Innym przeciwnikiem obecności Lecha Wałęsy w Radzie jest premier Hiszpanii Felipe González, który uważa, że nasz były prezydent jest osobą o "zbyt dużym nazwisku" (trzeba pamiętać o tym, że Wałęsa cieszy się na świecie o wiele większym poważaniem niż w swoim kraju) i nie zna żadnego języka obcego.

Poniżej fragment wywiadu z L. Wałęsą (pogrubiony tekst - Kamila Wronowska, Jędrzej Bielecki):
"González bał się, że pan go zdominuje?
Trzeba się go o to zapytać. Ale prawdopodobnie tak.

Pojawiały się też pogłoski, że nie chcą pana w Radzie, bo nie zna pan języków obcych.
Ale mam dobrych tłumaczy.

Czym chce się pan zająć w Radzie?
Tym, co robię teraz. Tylko będę miał mandat Unii Europejskiej. Ja już dawno głosiłem, że Europa powinna być inna, że trzeba zmienić istniejące w niej podziały, struktury. Od dawna to mówiłem. Ale skoro teraz mam mandat, będzie mi łatwiej to głosić i lobbować na rzecz zmiany w Europie.".

Wywiad z dnia 16.10.2008 r. dostępny na stronie Dziennika
O Trzech Królach można poczytać w Tygodniku Powszechnym, SNE Gdańsk i Wikipedii.

Brak komentarzy: