środa, 24 września 2008

A jednak się da.


Rok temu rzuciłem to świństwo. Tyle czasu męczyłem się z papierosami. Dopiero po paru latach palenia zorientowałem się, że śmierdzę tytoniem, przez co jestem nieatrakcyjny. Cóż po wszelakich walorach osobistych, kiedy smród odstrasza wszelkie niepalące osoby, które w ten sposób nie mają szans poznać mnie :)
I całe szczęście! Papierosy to najgłupszy nałóg ze wszystkich.

"Sam swoją truciznę pij!"

niedziela, 21 września 2008

Intymnie.

Spokój duszy, czystość serca i jasność umysłu.
O to najczęściej się modlę.
Czy proszę o wiele?

Cierpliwie i wiernie.

Cierpliwie i wiernie czekam na moją ukochaną. Za tydzień spędzimy kolejny uroczy weekend. Za dwa miesiące rozpoczniemy wspólne życie razem, bez oddalenia. W przyszłym roku będziemy już absolutną jednością. Moja tęsknota jest pełna spokoju i radosnego oczekiwania. W perspektywie przeżywania codzienności, te dni, miesiące są bardzo długie. W perspektywie spędzenia życia razem - to tylko mgnienie oka. W tym roku czas wyskoczył z obiegu dnia. Minuty stają się godzinami, godziny dniami, dni latami. Dlatego mam wrażenie, że jesteśmy RAZEM nie rok, ale lata całe. Jestem szczęśliwy. Apogeum nie istnieje. Jest "tylko" Wieczność. Kocham Cię nieustannie :*

Jakie jest moje imię?

Mateusz, Dorota, Bogdan, Teodor, Bożydar. Co łączy te imiona? Każde z nich oznacza "Dar od Boga". A moje imię? Krzysztof to "niosący Chrystusa" lub też "wierzący w Chrystusa". Wątpię, aby moja mama przy nadawaniu mi imienia zastanawiała się nad jego znaczeniem. Gdy była w ciąży, była zafascynowana Krzysztofem Krawczykiem, Krzysztofem Klenczonem i jeszcze jednym Krzysztofem, muzykiem. Tym oto sposobem przyszedł na świat jeszcze jeden Krzysztof. Też gitarzysta, co niestety - głosu do śpiewania nie ma. Miałem się nazywać Krzysztof Jan albo Jan Krzysztof. Z tego, co się dowiedziałem, to mój ojciec niewiele miał wtedy do powiedzenia w kwestii mojego imienia :)
Mama zadecydowała sama, apodyktycznie. Mi się podoba tak jak jest. Drugie moje imię, czyli Jan jest pochodzenia hebrajskiego i oznacza "Bóg jest łaskaw". Imię, które przybrałem przy bierzmowaniu to Stanisław. Po latach nie mogłem sobie przypomnieć, dlaczego akurat to imię? Dziś myślę, że wybór mój dokonał się z bardzo prozaicznych pobudek...
Stanisław to imię mojego przyjaciela, z którym siedziałem w ławce w podstawówce i liceum.
Druga sprawa: który Stanisław miał być moim patronem - Kostka czy Biskup?
Wtedy zbytnio nie miało dla mnie znaczenia to, że jeden jest patronem młodzieży a drugi był dość kontrowersyjną postacią. Św Stanisław Kostka zmarł w bardzo młodym wieku. Na lekcję katechezy trzeba było nauczyć się życiorysu (żywotu świętego) swojego patrona. Wybór padł na ten... krótszy.
Dziś cieszę się, że obrałem sobie takiego patrona. Wybór był dość przypadkowy, ale dobry.

sobota, 20 września 2008

Ciało i duch.

"W zdrowym ciele zdrowy duch". Tak? Z tym się większość zgodzi. Ale "byt określa świadomość" to już nie. Według mnie oba te zdania w pewnej mierze pokrywają się ze sobą.
... a mnie bolą zęby, których nie mam. Chciałem, aby dentysta wyrwał mi zęba a on wyrwał dwa.
Czasem dostajemy od życia więcej niż oczekujemy. To takie optymistyczne.

"Wdzięczny chrześcijanin także w ciemne i ponure dni dostrzega słońce świecące ponad chmurami. Przeżywa dotykające go trudne doświadczenia, ale dostrzega też miłującą rękę swego Ojca i znajduje powód do dziękowania."
To o mnie :) Codziennie wieczorem otrzymuję mailem tzw "kartkę z kalendarza Dobry Zasiew".
I co ja z tym zrobię dziś?

Tabletka przeciwbólowa i do łóżka. Co by się wyspać.

Dobranoc.

wtorek, 16 września 2008

Pamiętaj o

Nie jestem kryształowy jak łza. Nie jestem letni: bywam zimny lub gorący. Mam swoje trzy grosze w niejednej skarbonce. Bywa, że błądzę. Bywa, że szukam sam siebie a wtedy nawet zdarza się, że sam siebie oszukam. Jednak w końcu się odnajduję. Kiedy jestem punktem - wtedy jestem szczęśliwy. Pomiędzy miejscami jest przestrzeń. Kiedy wypełnia ją wiara i nadzieja, to można oddychać miłością. Punkt na mapie - księżyc na niebie, a droga jest długa. Gdy światło świeci w ciemności, krok za krokiem pewnie niesie. Byle cień był z tyłu - nigdy z przodu.
Nie jestem kryształowy jak łza. Całkiem jak
Człowiek.

środa, 10 września 2008

Dzień dobry.

"Życie składa się w 10% z tego, co mi sie przydarza i w 90% z mojej reakcji na to, co sie przydarzyło".
Są to słowa Lou Holtz. Zgadzam się z tym, choć wiem, że czasem te proporcje wyglądają trochę inaczej. Tak bywa, gdy nadmiernie skupiamy się na sobie i z 10% robi się 2%. Analizowanie swoich emocji, uczuć, "gdybanie", użalanie się nad sobą potrafi pochłonąć sporo czasu i energii. Wtedy nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć tego, że coś się dzieje wokół nas; tego, co nas dotyka naprawdę. Wtedy właśnie życie przecieka nam między palcami.
Ciężko dojrzec las gdy się skupia wzrok tylko na jednym drzewie.

Do czego piję? Hahaha :)